Strona główna Firma Prawo autorskie w Internecie – sprawdź, czy przypadkiem go nie łamiesz!
Prawo autorskie w Internecie – sprawdź, czy przypadkiem go nie łamiesz!
0

Prawo autorskie w Internecie – sprawdź, czy przypadkiem go nie łamiesz!

0
0

W dobie powszechnego dostępu do Internetu, prawo autorskie i problem jego ochrony stał się dla ustawodawcy prawdziwym wyzwaniem. „Szerujemy”, „lajkujemy” i „tagujemy” na potęgę. Z jednej strony chętnie dzielimy się z innymi wartościowymi treściami znalezionymi w mediach społecznościowych, z drugiej: autorzy tychże nierzadko zarabiają na swojej twórczości i mają pełne prawo do decydowania o sposobie wykorzystywania swoich dzieł w sieci.

Któż z nas choć raz nie pochwalił się w sieci śmieszną ilustracją znanego rysownika? W przypadku udostępniania tego rodzaju treści na prywatnym profilu możemy czuć się raczej bezpieczni. Jednak problem zaczyna się wówczas, kiedy to cudza twórczość pracuje na wzrost popularności naszego biznesu. Kiedy możemy bezkarnie przekazywać sztukę dalej, a kiedy jeden klik dzieli nas od sądowego pozwu o naruszenie praw autorskich?

W jaki sposób mogę naruszyć czyjeś prawo autorskie?

Granica między złamaniem a respektowaniem prawa do twórczości w Internecie jest naprawdę bardzo mglista. Mimo że o przestępstwie mówimy wtedy, kiedy wykorzystujemy cudze prace w celach komercyjnych, to warto mieć na uwadze również to, że nawet tak powszechne czynności jak ściąganie filmów, muzyki czy oprogramowań z nieoryginalnych źródeł może znaleźć swój finał na sali rozpraw.

Do jednej z najczęściej powielanych praktyk z zakresu łamania praw autorskich należy zbyt dosłowne inspirowanie się czyjąś twórczością czy wręcz kopiowanie jej – mowa oczywiście o plagiacie, który na szczęście coraz łatwiej wykryć i udowodnić. I choć przywłaszczenie sobie cudzego pomysłu czy idei dla wielu osób wciąż wydaje się pojęciem dość abstrakcyjnym, warto mieć na uwadze to, że zgodnie z art. 115 ustawy o prawie autorskim plagiat to po prostu przestępstwo karane grzywną, ograniczeniem wolności lub jej pozbawieniem nawet do 3 lat.

Plagiat to obecnie zmora wielu twórców, którzy udostępniają swoje prace w sieci. Choć prawdziwy przedsiębiorca nie dopuszcza się tak nieetycznych praktyk, to niestety wciąż istnieją tacy, którzy bez mrugnięcia okiem wykorzystują cudzy tekst czy ilustrację dla własnych korzyści majątkowych. Warto pamiętać, że system kontroli społecznej działa w tym obszarze coraz prężniej, a czyn ten ścigany jest z urzędu. W praktyce oznacza to, że każdy (w tym instytucje państwowe i samorządowe) ma obowiązek zawiadomić właściwie organy o jego popełnieniu.

Kiedy „tagowanie” nie wystarcza

Choć w dobie popularności mediów społecznościowych wydaje nam się, że świat Internetu rządzi się swoimi prawami a udostępniane tam treści są własnością publiczną, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Prowadzenie biznesu online stało się na tyle dochodowym zajęciem, że z opcji tej chętnie korzystają zwłaszcza internetowi twórcy, którzy skrupulatnie dbają o swój interes i coraz skuteczniej identyfikują podmioty odpowiedzialne za złamanie bądź naruszenie praw autorskich do ich prac.

Fotografowie, ilustratorzy, blogerzy czy vlogerzy – to ich twórczość jest najczęściej kradziona i udostępniana przez firmowe kanały społecznościowe w nadziei na zyskanie kilku dodatkowych „lajków”. Tymczasem nawet brak znaku wodnego czy podpisu autora na ilustracji nie daje nam prawa do przywłaszczenia sobie jego dzieła i umieszczenia go na firmowym profilu. Postępując w ten sposób, możemy być pewni, że prędzej czy później twórca odkryje nasze przewinienie. Może nawet wysłać nam sądowy pozew, nie wspominając już o tym, że bezpowrotnie utracimy zaufanie i szacunek naszych klientów.

Co więcej, za złamanie prawa autorskiego uznawane jest również tzw. tagowanie twórcy (czyli umieszczenie w poście odnośnika do jego strony lub profilu) bez wcześniejszego uzyskania zgody na publikację danej pracy. Jest tylko jeden sposób, który chroni przed konsekwencjami prawnymi. To udostępnienie treści bezpośrednio z profilu autora lub otrzymanie jego osobistej zgody (lub licencji) na wykorzystanie pracy do użytku komercyjnego.

Licencje Creative Commons

Jak pogodzić ochronę praw autorskich z szerzeniem sztuki wśród jak największej ilości odbiorców? Z pomocą w tym temacie przychodzą licencje creative commons (CC), których celem jest przede wszystkim zapewnienie szerokiego dostępu do kultury. Dzieła opublikowane na licencjach CC można wykorzystywać i kopiować w ramach określonej kombinacji przypisanych im warunków. Warto wiedzieć, że obecnie istnieją cztery podstawowe warunki licencyjne, takie jak:

  • uznanie autorstwa (BY),
  • użycie niekomercyjne (NC),
  • udostępnianie na tych samych warunkach (SA),
  • bez utworów zależnych (ND).

Istnieje jeszcze jeden typ licencji, tzw. Creative Commons Zero (CCO), umożliwiający twórcy całkowite zrzeczenie się praw autorskich w krajach, w których oczywiście jest to możliwe. W Polsce publikowanie na takiej licencji oznacza w praktyce tyle, że rezygnujemy z  autorskich praw majątkowych do naszej twórczości w możliwie jak najszerszym tego słowa znaczeniu.

Mimo że ustawa o prawie autorskim wciąż należy do jednej z bardziej mglistych w naszym systemie prawnym, to zarówno autorzy, jak i zwykli użytkownicy coraz lepiej radzą sobie z przedsiębiorcami, którzy mają problem z uszanowaniem cudzej twórczości. W przypadku braku pożądanej licencji warto zapytać autora o zgodę na publikację jeszcze przed podjęciem decyzji o wykorzystaniu jego pracy. Nie zapominajmy o tym, że w Internecie nie giną nawet usunięte treści, a ostracyzm społeczny jest czasami bardziej dotkliwy niż najwyższa sankcja prawna. Przedsiębiorco, postępuj etycznie!

RODO bezpieczeństwo W temacie ochrony praw, polecamy tekst na temat RODO i ochrony danych osobowych

ZOSTAW KOMETARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do naszego Biuletynu!

Księgowość, rachunkowość, finanse, przedsiębiorczość. Jeden wszechstronny biuletyn.

Email marketing powered by FreshMail